Muzyka. ;)

sobota, 17 października 2015

IV.

Jednak..osobą,która goniła Hazel, okazał się być leśniczy,który wracał z polowania.Zauważył,że coś ucieka,był przekonany,że to zwierzę. Dlatego zaczął biec za Hazel. Mężczyzna przedstawił się dziewczynie
- Dlaczego jesteś tutaj sama? Las nocą jest naprawdę niebiezpieczny.
- nie jestem sama . Mój znajomy ze mną tutaj jest,ale poszedł za potrzebą i nie ma go juz dobrą godzinę. Nie odbiera ode mnie telefonu. Zaczynam się o Niego poważnie martwić..
-rozumiem,to nie są żarty.  Jak już wspomniałem,las nocą jest niebiezpieczny.  Jeśli zechcesz,mogę pomóc Ci go odnaleźć. 
- dziękuje bardzo,chce.
- w takim razie,chodźmy w miejsce w którym ostatni raz go widziałaś. 
- to tutaj niedaleko,za mną. 
Na miejscu nie bylo Justina. Hazel miała wyrzuty sumienia,że zgodziła się na ten cały wyjazd. Praktycznie nie znała Justina. Jednak serce podpowiadało jej co innego i na jej nieszczęście,zgodziła się. Poczuła,że w kieszeni jej spodni wibruje telefon. Dostała wiadomość. Nadawcą wiadomości  był...Justin !
Treść wiadomości:
J: wybacz,że nie odbierałem telefonu,ale rozładowal mi się. Chciałem Ciebiee zabrać,ale przyjechał po mnie kumpel no i tak wyszło,że pojechałem z nim:( wróciłem po Ciebie,ale nie było Cię,więc pojechałem, a kumpel nie bardzo chciał czekać..przepraszam mała;* Nadrobimy:)
Hazel czytała wiadomość z niedowierzaniem,że Justin okazał się być totalnym idiota,zostawiając ją samą w ciemnym lesie. Była poirytowana zaistniałą sytuacją i równocześnie rozczarowana. Jej myśli przerwał leśniczy.
- wszystko w porządku? 
-nie,nic nie jest w porządku. Faceci to skończeni idioci. 
- dziękuję bardzo.
_ przepraszam..jestem strasznie zdenerwowana. Nie powinnam była. 
- nie szkodzi. Może zawieźć Cię do domu?
- jeśli nie byłby to problem to chętnie
- żaden problem,skoczę tylko po kluczyki i możemy jechać.
Droga powrotna minęła bardzo szybko. Dziewczyna zorientowala się,że juz dojeżdża do domu. Podziękowała i pożegnała się z leśniczym. Po cichu weszła do domu, a zaraz po tym do swojego pokoju, w którym czuła się bezpiecznie. Położyła się na łóżko i momentalnie zasnęła. Z samego rana sen przerwała jej Roberta.
- Hazel,gdzie Ty wczoraj byłaś?!
- jak to gdzie...w domu..
_ nie kłam! Spójrz na siebie,śpisz w ubraniu.
- śpię w ubraniu,bo.... Często lunatykuje. U mnie w rodzinie to przechodzi z pokolenia na pokolenie.
- nigdy o tym niewspominas..
- bo nie pytalas:)
_ masz rację,przepraszam. Idę do toalety,zaraz wracam.
Hazel poraz pierwszy oklamala swoja przyjaciółkę.jednak nie miala wyjscia,musiala tak postąpić. Inaczej Roberta niewybaczyla by jej.
Po południu dziewczyny postanowiły wybrać się do centrum handlowego na małe zalupy. Droga do centrum zajmuje pół godziny. Udały się na przystanek autobusowy,jednak w tym dniu nie było już zadnego autobusu.
- jeju,no... Jak na złość.
- eh,pojedziemy w przyszłym tygodniu. 
-nie,Haz. W tym tygodniu są wyprzedaże. Nie daruje sobie,że nie skorzystałam.
- no dobrze,ale nie ma autobusu. Autostopem nie pojadę,nie ma mowy!
- jakim autostopem.. Jedna osoba jest mi winna przysługę. Zaczekaj chwilę.
Po upływie kilku minut wróciła z uśmiechem na twarzy.
- do kogo dzwoniłaas?
- zobaczysz.. Nie przepadasz za nim,ale w tej sytuacji to jedyne wyjście..
Rozmowe przerwał dźwięk klaksonu podjezdzajacego samochodu. Kierowcą był....Justin.
Hazel czuła,że serce biję jej niewyobrażalnie szybko
Dziewczyny wsiadły do samochodu. Przez całą drogę nikt nie zamienił ze sobą ani słowa .
Na miejscu Justin poszedł z nimi na zakupy. Kiedy Roberta była juz dalej,złapał Hazel za rękę. Odeszla od Niego. Dziewczyny rozdzielily się,poniewaz każda chciała wejść do innego sklepu. Na wystawie ulubionego sklepu Hazel zauważyła bluzkę na która "poluje" od dłuższego czasu. Na dodatek była przeceniona.
Postanowiła ja przymierzyć. W przymierzalni zauważyła,ze ktoś kręci się obok lustra. Tą osobą był Justin. Chłopak wszedł kiedy dziewczyna byla w samym biustonoszu.
- hej piękna;)
- WYNOCHA STĄD. nie widzisz,ze nie jestem ubrana?! Ślepy jesteś?! 
-widzę,widzę. Uwielbiam kiedy się złościsz.
- Idź STĄD powiedziałam! 
- okej,pójdę. Ale pod warunkiem,że dostanę całusa:)
- chyba sobie kpisz. Prędzej pocałuje szczura niż Ciebie.
- zadziorna jesteś,ale dalej piękna.to tylko całus w policzek. 
- w policzek? Nie wierzę,że to robię.  
Hazel już chciala pocałować Justina w policzek,kiedy on zaczął całować ją w usta. Dziewczyna nie umiala się oprzeć. Uczucie było zbyt silne. W najmniej odpowiednim momencie  przyszła Roberta! 
- o tutaj jesteś,wszędzie Cię..... BOŻE DROGI! Wy razem?? tego się po Tobie niespodziewalam, Haz.  Zwijam się stąd,nara.
Hazel nie zdążyła zatrzymać przyjaciółki. Znowu czuła to uczucie,uczucie wyrzutów sumienia. A przecież niczemu nie była winna. Nie wiedziała,czy Rob jej uwierzy i wybaczy. W głowie miała natomiast sytuację związana z Justinem. Sytuację,kiedy ją pocalowal. Czuła wtedy,że zaraz odleci...nogi miała jak z waty.. Wiedziała,że nie powinna w ten sposób o nim myśleć,ale......podobało jej się to!
Co będzie w następnej części? Czy Roberta uwierzy przyjaciółce? Czy Hazel zorientuje się,że jest zakochana w Justinie,w chłopaku w którym nigdy nie powinna była się zakochać? Ciąg dalszy nastąpi,pozdrawiam. ;)